Torrentów: 135509      Ranga: Gość               Stwórz konto Odzyskiwanie hasła


Kategorie
Filmy
 ⇒ DivX - XviD
 ⇒ RMVB
 ⇒ DVD-R
 ⇒ TV + Seriale
 ⇒ HDTV-HD
 ⇒ VCD - SVCD
 ⇒ x 264
 ⇒  3D
Gry
 ⇒ Gry PC
 ⇒ Gry Konsole
 ⇒ xbox360
Muzyka
 ⇒ Muzyka
 ⇒ Teledyski/Koncerty
Książki - Komiksy
 ⇒ E-Booki + Audio
 ⇒ Komiksy
Inne
 ⇒ XXX
 ⇒ Dla Dzieci
 ⇒ Sport
 ⇒ Pozostałe - Różne
 ⇒ Manga - Anime
 ⇒ GSM - PDA
Aplikacje
 ⇒ Windows
 ⇒ Linux + Macintosh



Detale torrenta

CAPTAIN BEYOND - CAPTAIN BEYOND (1972/1990 JAPANESE EDITION) [FLAC] [FALLEN ANGEL]
Kondycja:
Dodane: 23/07/2017
Rozmiar: 365.27 MB
Uploader: Fallen_Angel

seed(ów): 0
leecher(ów): 0
Pobrane: 0





Ocena: N/A

...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI...



Pytanie: czy wokalista z pierwszego (najwtórniejszego z możliwych) składu Głębokiej Purpury, mający predyspozycje głosowe co najwyżej średnie, dwójka uciekinierów z rozstrzaskanego niewydolnością twórczą Żelaznego Motyla, uzupełnionych o pałkera Johnny’ego Wintera (zdającego się być najmniej znanym z tego towarzystwa) są składem, który może namieszać i napsuć krwi tym z czołówki?

Odpowiedź: logika nakazuje powiedzieć, że nie. Jednak kilka lat temu Leo Beenhakker udowodnił, że nazwiska nie grają, lecz drużyna i ze zbieraniny przeciętniaków pokroju Smolarka, Guerrero (a.k.a. Perreiro) czy Saganowskiego można sklecić ekipę, która potrafiła uprzykrzyć żywot Krystynie, Zigicowi, Lazovicowi, Nuno Gomesowi i innym tuzom rządzącym i dzielącym w naszej grupie eliminacyjnej.

Ta piłkarska analogia zdaje się pasować jak ulał do formacji Captain Beyond.

Trudno jednak nazwać tę założoną w Kalifornii kapelę supergrupą. Bardziej przypominało to zbieraninę kolesi, którzy nie za bardzo wiedzieli, co z sobą zrobić. Nie oszukujmy się; Rod Evans mógł pochwalić się udziałem w pierwszych trzech płytach Deep Purple, jednak gdy wczesna formuła zespołu została wyekspolatowana do cna, on był tym pierwszym, któremu podziękowano i pokazano drzwi. Panowie Lee Dorman i Larry Reinhardt postanowili trzymać się razem po tym jak Iron Butterfly wyjałowił się sam z siebie i wyzionął ducha. Bobby Caldwell udzielał się wprawdzie na znaczącym 'Live Johnny Winter And' niedocenianego Johnny’ego Wintera, jednak widząc pogrążającego się w heroinowym nałogu lidera postanowił poszukać sobie ciekawszego zajęcia. Wspomniani czterej osobnicy spotkali się w Los Angeles i - bardziej ze znudzenia, aniżeli z wiary w sukces nowego projektu - zaczęli wspólnie tworzyć i ostatecznie zarejestrowany w hollywódzkim Sunset Studios materiał ukazał się na rynku w lipcu 1972 roku.

Pomimo tego powstał album dość niezwykły i zaskakująco dobry. Wcale nie odkrywczy, ani przełomowy, ale na tyle przyzwoity, aby poświęcić mu kilka słów.

Ta w sumie dość niewyszukana mieszanka psychodelii, lżejszego gatunkowo hard-rocka i progresywnych inklinacji okazała się produktem co najmniej ciekawym. Zresztą przeszłość wspomnianych jegomości odcisnęła znaczący ślad na całości wydawnictwa. Słuchając śpiewu Evansa od otwierającego 'Dancing Madly Backwards (On A Sea Of Air)' trudno nie doszukiwać się analogii chociażby z 'The Shades Of Deep Purple'. Wprawdzie brakuje tutaj tych soczystych hammondowych brzmień Jona Lorda, ale pozostawiona przestrzeń zdaje się być mimo wszystko umiejętnie zagospodarowana, głównie przez – wprawdzie niezbyt wirtuozerskie, ale ciekawe partie gitarowe – Larry’ego Reinhardta. Nawet w tych krótszych tematach, takich jak 'Armworth' czy 'Mesmerization Eclipse', jego poczynania zdają się nadawać odpowiedniego tempa i kopa całości. Zresztą momentami Evans stara się wyjść poza schemat i pobuszować okazjonalnie w nieco hendrixowej wokalnej manierze; najdobitniej to słychać w pierwszych kilku momentach w 'Raging River Of Fear'. Co więcej, wraz z tą ostrą gitarą i nabałaganioną perkusją a la Mitch Mitchell nie trudno nie zauważyć wyraźnie odciśniętego piętna 'Electric Ladyland'.

Zresztą Reinhardt nie ogranicza się do bardziej konkretnego grania. Tu i ówdzie również potrafi stworzyć odpowiedni nastrój, jak chociażby we wstępie do takiego 'Myopic Void' czy końcówce 'Frozen Over', w których chętnie sięga do psychodelicznej spuścizny, jednak tym razem bliższej anglosaskim dokonanion, aniżeli amerykańskim.

Całość płyty jest dość motoryczna, w której na dobrą sprawę nie ma zbyt wielu momentów na spowolnienie tempa. Jednak poza konkretnymi partiami gitary należy zespołowi oddać, że nie przynudza zbyt przytłaczającym rzępoleniem. Udało się zachować odpowiednie wyważenie; partie Reinhardta nie przynudzają, lirycznym śpiewem Evansa też można sobie czas umilić, jak choćby w 'Thousand Days Of Yesterday (Time Since Come and Gone)', gdzie jego wokal brzmi równie ciepło zarówno w linii przewodniej, jak i w chórkach.

Ot, czterech facetów nawet pomimo swoich własnych ograniczeń warsztatowych i po części również kompozytorskich potrafiło stworzyć ponad dwa kwadranse miłej dla ucha, ciekawej i rozpędzonej muzyki. Całość momentami stwarza taki przypadkowy zlepek – często wydawać by się mogło, iż zaledwie zalążków – różnych kompozycji, jednak pomimo tego pozornego chaosu debiutu Captain Beyond się świetnie słucha.

Zresztą panowie nie nastawiali się chyba na odniesienie spektakularnego sukcesu. Zresztą nie każdemu na tym wybitnie zależało. Był rok 1972, więc czas, w którym Deep Purple sięgnęli rockowego szczytu, a Evans na odchodne kilka lat wcześniej jako rekompensatę wyhaczył zapis w umowie o małym (ale zawsze) procencie zysków ze sprzedaży każdej kolejnej płyty macierzystej kapeli (który stracił w 1980 roku, po tym jak powołał do życia zespół The New Deep Purple, a pozostali muzycy skutecznie prawnie go wycykali z kolejnych profitów), tak więc o źródło dochodów nie musiał się martwić. Może i dobrze na tym wszyscy wyszli, bowiem pracując bez jakiegoś mega ciśnienia panowie nagrali płytę, która jest co najmniej dobra, przy której potupie się kopytem tu i ówdzie i pobuja baniakiem.

Miło i czasem chaotycznie, ale mimo wszystko przyjemnie. Siedem gwiazdek z malutkim minusem.
(Paweł Horyszny)



1. Dancing madly backwards (on a sea of air) (4:02)
2. Armworth (1:48)
3. Myopic void (3:30)
4. Mesmerization eclipse (3:48)
5. Raging river of fear (3:51)
6. Thousand days of yesterday (intro) (1:19)
7. Frozen over (3:46)
8. Thousand days of yesterday (time since come and gone) (3:56)
9. I can't feel nothing (part 1) (3:06)
10. As the moon sparks (to the waves of the sea) (2:25)
11. Astral lady (0:16)
12. As the moon sparks (return) (2:13)
13. I can't feel nothing (part 2) (1:13)




Bobby Caldwell ( drums, percussion, vibes, bells, piano, backing vocals )
Lee Dorman ( bass, piano, backing vocals )
Rod Evans ( lead vocals )
Larry Reinhardt ( acoustic, electric & slide guitars )




POBRAŁEŚ I SIĘ CIESZYSZ ? POZWÓL WIĘC POBRAĆ INNYM, NIECH TEŻ SIĘ CIESZĄ !!!


INITIAL SEEDING. SEED 14:30-23:00.
POLECAM!!!

START WIECZOREM...
Podobne torrenty
[Muzyka] LACRIMOSA - PLATINSAMMLUNG (2017, JAPANESE EDITION) [MP3@320] [FALLEN ANGEL]
[Muzyka] UNLEASH THE ARCHERS - APEX (2017 JAPANESE EDITION) [MP3@320] [FALLEN ANGEL]
[Muzyka] SPIRAL ARCHITECT - A SCEPTIC'S UNIVERSE (2000, JAPANESE EDITION) [MP3@320] [FALLEN ANGEL]
[Muzyka] HANSEN & FRIENDS - THANK YOU WACKEN-LIVE (2017 JAPANESE EDITION) [MP3@320] [FALLEN ANGEL]
[DivX - XviD] Captain America: Pierwsze starcie - Captain America: The First Avenger *2011* [BRRip.XviD] [Lektor PL]
[RMVB] Captain America: Pierwsze Starcie - Captain America: The First Avenger *2011* [Rmvb] [Napisy PL]
[Komiksy] Fallen Son - The Death of Captain America 1-5 [ENG] [.cbr]
[Muzyka] CELTIC FROST - VANITY/NEMESIS (1990/2006) [FLAC] [FALLEN ANGEL]
[Muzyka] Captain Jack - Captain Jack is Back (2008) [mp3@201]
[Muzyka] Captain & Tennille - A&M Gold Series: Captain & Tennille
Szczegóły torrenta
Trackerhttp://tracker.auratorrent.pl:8089/announce
Multitracker http://tracker.auratorrent.pl:8089/announce
http://tracker.electro-torrent.pl/announce
http://tracker.torrentyorg.pl/announce
http://tracker.devil-torrents.pl/announce

Kategoria: » Muzyka
Dodane23/07/2017 16:07:31
Ostatnie Uaktualnienie19/08/2017 20:40:54
Pokaż/Ukryj pliki:
30 plików
NIKT JESZCZE NIE DODAŁ KOMENTARZA

DODAJ KOMENTARZ
Więcej Emoticon



Wstecz

Żaden z opisanych na stronie plików nie jest przetrzymywany na serwerze. Administrator strony immortaltorrent.pl nie może ponieść konsekwencji prawnych za to co użytkownicy zamieszczają lub piszą na stronie.
Nie możesz używać tego serwisu do rozpowszechniania lub ściągania materiałów do których nie masz odpowiednich praw lub licencji. Użytkownicy zobowiązani są do przestrzeganie tych zasad.
Rejestracja konta jest jednoznaczna z akceptacją zasad.

2017 © immortaltorrent.pl


Najlepsze strony Torrentowe