Torrentów: 146309      Ranga: Gosc               Stwórz konto Odzyskiwanie hasła


Kategorie
Filmy
 ⇒ DivX - XviD
 ⇒ RMVB
 ⇒ DVD-R
 ⇒ TV + Seriale
 ⇒ HDTV-HD
 ⇒ VCD - SVCD
 ⇒ x 264
 ⇒  3D
Gry
 ⇒ Gry PC
 ⇒ Gry Konsole
 ⇒ xbox360
Muzyka
 ⇒ Muzyka
 ⇒ Teledyski/Koncerty
Książki - Komiksy
 ⇒ E-Booki + Audio
 ⇒ Komiksy
Inne
 ⇒ XXX
 ⇒ Dla Dzieci
 ⇒ Sport
 ⇒ Pozostałe - Różne
 ⇒ Manga - Anime
 ⇒ GSM - PDA
Aplikacje
 ⇒ Windows
 ⇒ Linux + Macintosh



Detale torrenta

WŁODEK PAWLIK - GRAND PIANO (2009/2014) [WMA] [FALLEN ANGEL]
Kondycja:
Dodane: 10/06/2018
Rozmiar: 440.92 MB
Uploader: Fallen_Angel

seed(ów): 7
leecher(ów): 6
Pobrane: 20





Ocena: N/A

...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI...



Słuchając tej płyty tak sobie myślę, że w sumie oprócz fortepianu i Włodka Pawlika nic więcej nie trzeba, żeby powstała genialna muzyka. No może jeszcze przydałoby się świetne nagranie, złoty nośnik i inne tego typu audiofilskie fanaberie, ale tak się składa, że o te \"szczegóły\" także zadbano. Solową płytę Włodka Pawlika wydał bowiem redaktor naczelny jednego z najlepszych pism audiofilskich w Polsce, a to do czegoś zobowiązuje. Ale cóż znaczy nawet audiofilska jakość bez dobrego materiału? No właśnie. Tutaj mamy do czynienia z rzeczą wprost magiczną. Muzyka aż unosi nas w fotelu. Sięga głęboko do wnętrza, każe bez reszty zanurzyć się w płynących dźwiękach, ale w zamian daje o wiele więcej - relaks, spokój, wytłumienie rozedrganych emocji i ukojenie nadszarpniętych nerwów.

Ten album miał być w zamyśle takim właśnie relaksacyjnym seansem, swego rodzaju sesją sam na sam z artystą i fortepianem. Muzyka zawarta na tych dwóch krążkach powstała podczas dwóch dni fortepianowych improwizacji o których sam autor pisze: \"Zdecydowałem się na odejście od wcześniejszych ustaleń dotyczących repertuaru, czy charakteru albumu. Pozwoliłem się ponieść czystej intuicji i wyobraźni. Świadomie zrezygnowałem też z nazywania następujących po sobie improwizowanych utworów, ponieważ byłby to proces fałszywy, odwracający logikę zapisu wolnego od potocznych, literacko-formalnych skojarzeń. Zamiast tytułów użyłem numerycznej kolejności, dając słuchaczom możliwość nieskrępowanej pozamuzyczną sugestią gry wyobraźni.\" Czyli muzyka grana bez sztywnego planu, bez nut, bez ludzi patrzących pianiście na ręce.

Włodek Pawlik jest znakomitym pianistą, być może jednym z najwybitniejszych w naszym kraju. Słuchając tej płyty ma się wrażenie, że nie nagrywał jej z przymusu, tylko dla przyjemności. Że ktoś zamiast zmuszać go, by odtwarzał taki czy inny repertuar jak maszyna, powiedział po prostu \"Stary, graj co tam Ci w duszy siedzi, studio jest opłacone do oporu\". Rezultatem jest album absolutnie niepowtarzalny i magiczny. Intuicja i wyobraźnia - czegóż więcej w muzyce potrzeba?






Kiedy kilka lat temu pisałem większy materiał o Włodku Pawliku z okazji jego koncertu \"Stabat Mater\", brakowało mi jego zdjęć. Poprosiłem, żeby pozował znajomemu fotografowi, najlepiej grając. Zaproponował salę koncertową Akademii Muzycznej w Warszawie, już po zajęciach, więc zupełnie pustą. Usiadł do fortepianu, popatrzył w sufit, zamknął oczy i zagrał taką improwizację, że buty mi spadły z wrażenia! A miał tylko dwóch słuchaczy. Potem, pozując już do fotografii, położył się pod fortepianem. Mało który artysta ma tyle luzu i dystansu do siebie.

Krótko po tym zagrał solo podczas wernisażu wystawy w Teatrze Dramatycznym, opowiadając swoją muzyką o tym, co wyobrażał sobie patrząc na obrazy. Tych pamiętnych koncertów było więcej, nie tylko solowych. Najważniejszy to ten w Hadze, na North Sea Jazz Festival. W programie festiwalu holenderski krytyk nazwał go \"Horovitzem jazzu\" i to wystarczyło, by na koncert tria przyszedł tłum wymagających słuchaczy, który gęstniał z każdą minutą. A na tej imprezie w tym samym czasie jest kilka koncertów największych sław. Jak ktoś gra nieciekawie, traci publiczność na rzecz innych.

Byłem na niesamowitym koncercie Pawlika i chóru z programem \"Stabat Mater\" w Stawisku. Miał już wtedy nagrodę Fryderyka za ten album. Oklaskiwałem na stojąco razem z publicznością wypełniającą Salę Kongresową premierowy koncert \"Anhelli\" (nominacja do Fryderyka). Żałuję, że nie mogłem być w Tykocinie, gdzie Pawlik, Randy Brecker i orkiestra symfoniczna Filharmonii Podlaskiej wykonała suitę \"Tykocin\". Kiedy ukazała się znakomita płyta pod tym samym tytułem, Włodek Pawlik miał już nagrany i przygotowany do wydania kolejny album, dwupłytowy \"Grand Piano\". Warto przypomnieć, że debiutancki - \"Quasi Total\" z 1987 r. również nagrał solo. Można by pomyśleć, że to zamknięcie pewnego okresu w twórczości artysty, gdyby nie fakt, że ciągle pracuje nad czymś nowym, a docierają do nas nagrania będące w pewnym sensie historycznymi.

Szkoda, że nie mogłem posłuchać i zobaczyć, jak nocą nagrywa tę muzykę w Studiu S1 im. Witolda Lutosławskiego. Ale zarejestrowane na płycie brzmienie nowiutkiego fortepianu Steinwaya jest tak naturalne, tak realistyczne, że zamykając oczy jestem sobie w stanie wyobrazić tę sesję. Skąpe oświetlenie w wielkiej sali koncertowej, połyskująca lakierem bryła fortepianu i on, pochylony nad klawiaturą, zamieniający na muzykę to, co ma w sercu i w głowie. Całą swoją wiedzę na temat muzyki klasycznej, zdobytą pod kierunkiem prof. Barbary Hesse-Bukowskiej czy Hochschule für Musik und Darstellende Kunst w Hamburgu. Doświadczenie uzyskane w czasie występów w USA m.in. z Randym Breckerem, Billym Hartem i Trentem Kynastonem. - Pozwoliłem się ponieść czystej intuicji i wyobraźni - pisze Pawlik w komentarzu do płyty. Zrezygnował z tytułów, które choćby w najmniejszym stopniu mogły sugerować skojarzenia.

Nie bez powodu wybrał na swe muzyczne zwierzenia noc. - Noc jest porą uwalniającą moje myśli od nerwowych konwulsji dnia codziennego - jest wyciszeniem, kontemplacją, przebudzeniem marzeń? Ucieczką od wodospadów pustosłowia? - dodaje artysta. Pierwsza płyta zawiera sekwencję improwizacji nagranych pierwszej nocy. Dźwięki fortepianu Włodka Pawlika wyłaniają się z ciszy, są tak sugestywne i zastanawiające, że otaczając mnie ze wszystkich stron wciągają w nierealny świat, piękniejszy niż ten prawdziwy, bo wymyślony przez artystę. Sekwencje powtarzających się fraz pełnią też funkcję relaksacyjną, pozwalają pozbyć się wszelkich problemów i trosk, przynajmniej na tę jedną chwilę.

W drugim temacie pojawia się melodia, którą pianista składa z porozrzucanych akordów. Napięcie narasta w trzecim utworze, by w kolejnym rozpłynąć się w nutach niosących ukojenie. Natomiast poziom adrenaliny zdecydowanie podnosi \"Track 7\". Ilustracyjny charakter muzyki z pierwszej sesji kojarzy mi się swą sugestywnością z muzyką filmową. Słuchając jej mam skojarzenia z pewnymi obrazami i stanami emocjonalnymi.

Druga płyta, nagrana w następną noc, zaczyna się w podobnym, wyciszonym klimacie, ale już w kolejnym utworze następuje gwałtowne przyspieszenie. Zawiera ona muzykę bardziej konkretną. Słychać tu odniesienia do historii muzyki klasycznej i jazzu, tematy mają charakter miniatur, mogą stanowić odrębną wartość. Ciekawym zabiegiem są ostatnie dźwięki - kroki pianisty odchodzącego od instrumentu. Najważniejsze, że do tego albumu chce się wracać. Muzyka jest otwarta na swobodną interpretację, jest przyjazna naszym uszom, nie tylko audiofilskim. Po wysłuchaniu drugiej płyty możemy wrócić do pierwszej i odkryć zupełnie nowe znaczenia improwizacji. Myślę, że Włodek Pawlik, tak jak Keith Jarrett, mógłby grać solowe, w pełni improwizowane koncerty. Album \"Grand Piano\" jest moim pierwszym kandydatem do tytułu płyty roku.
(Marek Dusza)






Nie ma nic przyjemniejszego, niż pisanie o albumach, które kompletnie nie pasują do utartych szlaków stylistycznych czy formalnych. Niestety, kiepsko jest pisać o płytach, na których kompozycje nie posiadają tytułów, czyli para-literackich sugestii. Co więcej, część z nich to zalążki pewnych muzycznych pomysłów – dźwiękowe refleksje (a może raczej impresje), co czyni je antytezą rozbudowanej formy. Najnowszy dwupłytowy album naszego znakomitego pianisty wyłamuje się z ram jazzu. Raczej należałoby go rozpatrywać w odniesieniu do pojęcia „muzyka improwizowana”, bez jakichkolwiek ambicji ubrania go w jazzowy kaftan bezpieczeństwa. Te płyty tak dalece odbiegają od jazzowej sztampy, że raczej należałoby o nich pisać jako o muzyce nagranej przez artystę wpisanego w jazzowy nurt sztuki, której patronuje muza Polihymnia, niż o płycie jazzowej.
Kluczem do należytego odczytania tego wysublimowanego, klimatycznego grania są słowa wydawcy i producenta, Macieja Stryjeckie-go. Przepis na ten album był – jak się może wydawać – prosty:

„Postaw dobry instrument w dobrym studiu (S1 Polskiego Radia), należycie go nastrój (Szymon Jasnowski). Zainstaluj na statywach markowe mikrofony, te podłącz do wybornego stołu mikserskiego, za którym usadów mistrza konsolety (Ewa Guziołek-Tubielewicz). Za fortepianem niech zasiądzie alchemik dźwięków, demiurg sonorystycznych światów, a wszystko to zaklinając w informatyczne gigabajty poddaje tajemnemu obrzędowi masteringu (Jacek Gawłowski), a następnie korzystając z bliskiego każdemu sercu audiofila złota, uwiecznij na błyszczących szlachetnym metalem krążkach.” Proste? Niby tak, tyle, że aby powstał taki album wiele rzeczy musi się stać we właściwym: czasie, miejscu i w obecności właściwych ludzi.

Jak mówi Stryjecki: „Podczas pracy z Włodkiem w studiu zawsze najbardziej ceniłem sobie chwile, kiedy pozostawał sam na sam z instrumentem. Grał dla siebie, przekazując klawiaturze myśli, które rodziły się w głowie na bieżąco. Bez presji czasu i konieczności zagrania przygotowanego wcześniej materiału. W ten sposób powstała koncepcja płyty pozbawionej pozamuzycznych skojarzeń, literackiego programu i całego systemu odniesień. Tu i teraz, rejestracja procesu tworzenia dokonana bez etapu komponowania na papierze, pozbawiona ingerencji producenta.”

Niby proste, ale do tego trzeba iskry Bożej. A ta tu się pojawiła. Kiedyś napisałem, że Leszek Możdżer zagra genialny koncert z nut nawet wówczas, gdy postawi się mu na fortepianowym pulpicie książkę telefoniczną. Podobnie jest z Pawlikiem (a wiem to z autopsji, mam DAT-a z podobnym pawlikowym graniem z rzymskiego Palazzo Blumenstihl), którego wystarczy posadowić za biało-czarną klawiaturą i zostawić samemu sobie. I stanie się muzyka. Tak jak tutaj:

„Dwie sesje w Studiu S1 Polskiego Radia przypominaÅ‚y (…) wizytÄ™ ukrytej kamery w domu muzyka, który w przygaszonym Å›wietle improwizuje bez skrÄ™powania. (…) PowstaÅ‚o blisko czterdzieÅ›ci utworów, z których wybraliÅ›my naszym zdaniem najciekawsze – zdradza Stryjecki. Nie daÅ‚o siÄ™ inaczej, bo album musiaÅ‚by siÄ™ skÅ‚adać z czterech krążków. Nie zmienialiÅ›my  kolejnoÅ›ci, w których zostaÅ‚y nagrane tracki i nie poprawialiÅ›my wersji, żeby zachować ciÄ…gÅ‚ość i pÅ‚ynność narracji” – dodaje producent.

W efekcie nawet trudno opisać tÄ™ muzykÄ™, bowiem każdy z 25 pÅ‚ytowych indeksów to osobna historia. Intymna, czasami rozedrgana, rozwibrowana, kiedy indziej wyciszona tak bardzo, że  równouprawnionym do dźwiÄ™ku jest delikatny szum powstajÄ…cy w czasie dotykania fortepianowych tÅ‚umików do metalu struny. To „coś” tak intymnego wrÄ™cz erotycznie-zmysÅ‚owego, jak dotyk opuszka palca do skóry ukochanej. Jest w tym pewna tajemnica, skupienie. Do gÅ‚osu  dochodzi cisza, kto wie, czy w kilku momentach na tym albumie nie ważniejsza od dźwiÄ™ku?

Znam klasycznych melomanów, dla których album Pawlika to… klasyczna pianistyka, muzyka poważna. I co z tego, że improwizowana! Glenn Gould też nagrywał własne improwizacje, bywało że dośpiewując piąty głos w fugach Bacha (jak Jarrett w czasie swoich koncertów). I mają rację. Rację też mają ci, którzy dosłuchując się niemal fabuły poszczególnych kompozycji (czy może raczej miniatur) potrafią usłyszeć „w tym” niemal programową logikę. A ja myślę, że Pawlik po prostu zabiera nas w piękną podróż intelektualną. Każe zasiąść wygodnie w fotelu (jedna z fanek pianisty mówi, że nie może nic robić przy tej muzyce, tylko siedzieć i słuchać) i zaczyna swoją opowieść. W ten sposób za pośrednictwem nut i dźwięków werbalizuje się piękna recepta na frapującą opowieść. Brzmi ona mniej więcej tak: nie pisz nic na siłę, weź i po prostu opowiedz mi swoje życie. Jedyne, niepowtarzalne. Tak jak robi to Pawlik.
(Piotr Iwicki)





CD 1 – Track 1 - 11
CD 2 – Track 1 - 14





Muzycy: WÅ‚odek Pawlik - fortepian




POZWÓL POBRAĆ INNYM, NIE BĄDŹ ŚWINIĄ!!!



INITIAL SEEDING. SEED 14:30-23:00.
POLECAM!!!

START JAK BĘDĄ CHĘTNI...
Podobne torrenty
[Muzyka] W£ODEK PAWLIK - SONGS WITHOUT WORDS (2017) [WMA] [FALLEN ANGEL]
[Muzyka] KRUK - BEFORE HE\'LL KILL YOU (2009/2014) [WMA] [FALLEN ANGEL]
[Muzyka] HUMANIAC - GRAND FEAST OF PRUDENCE (2017) [MP3@#20] [FALLEN ANGEL]
[x 264] Grand Piano *2013* [720p BluRay.x264 YIFY] [ENG] + [Dodano Napisy PL]
[Muzyka] JERZY MILIAN - KONCERT WSPOMNIEÑ W 40-LECIE POWSTANIA ORKIESTRY 06.01.2014 (2014) [WMA] [FALLEN ANGEL]
[Muzyka] ONE WAY OUT - ONE WAY OUT (2014) [WMA] [FALLEN ANGEL]
[Muzyka] SFJAZZ COLLECTIVE - LIVE: SFJAZZ CENTER OCTOBER 23-26, 2014-THE MUSIC OF JOE HENDERSON AND ORIGINAL COMPOSITIONS (2014) [FLAC] [FALLEN ANGEL]
[Muzyka] TUNE - IDENTITY (2014) [MP3@320] [FALLEN ANGEL]
[Muzyka] GHOST - BAD OBSESSION (2014) [WMA] [FALLEN ANGEL]
[Muzyka] ANTHEM - PHOSPHORUS (2014) [MP3@320] [FALLEN ANGEL]
Szczegóły torrenta
Trackerudp://tracker.leechers-paradise.org:6969/announce
Multitracker udp://tracker.leechers-paradise.org:6969/announce
http://tracker.devil-torrents.pl/announce
http://tracker.torrentyorg.pl/announce
http://tracker.electro-torrent.pl/announce
udp://9.rarbg.com:2750/announce
udp://9.rarbg.to:2730/announce
udp://tracker.opentrackr.org:1337/announce
udp://9.rarbg.me:2790/announce
udp://eddie4.nl:6969/announce
udp://shadowshq.eddie4.nl:6969/announce
http://tracker.devil-torrents.pl/announce
udp://explodie.org:6969/announce
udp://tracker.leechers-paradise.org:6969/announce
udp://tracker.coppersurfer.tk:6969/announce
http://agusiq-torrents.pl:6969/announce

Kategoria: » Muzyka
Dodane10/06/2018 12:06:20
Ostatnie Uaktualnienie10/06/2018 17:02:31
Pokaż/Ukryj pliki:
46 plików
NIKT JESZCZE NIE DODAŁ KOMENTARZA

DODAJ KOMENTARZ
Więcej Emoticon



Wstecz

Żaden z opisanych na stronie plików nie jest przetrzymywany na serwerze. Administrator strony immortaltorrent.pl nie może ponieść konsekwencji prawnych za to co użytkownicy zamieszczają lub piszą na stronie.
Nie możesz używać tego serwisu do rozpowszechniania lub ściągania materiałów do których nie masz odpowiednich praw lub licencji. Użytkownicy zobowiązani są do przestrzeganie tych zasad.
Rejestracja konta jest jednoznaczna z akceptacją zasad.

2018 © immortaltorrent.pl


Najlepsze strony Torrentowe